Zobacz najdroższy dach w Toruniu
fot. Czy zadaszenie spełni swoją funkcję? Czas pokaże...
8 mln 900 tys. zł - tyle kosztuje budżet miasta zadaszenie toru na Motoarenie. Rezultaty tej inwestycji torunianie mogą zobaczyć już w najbliższą sobotę.
REKLAMA
Kontrowersyjna inwestycja
Budowa zadaszenia nad toruńską Motoareną rozpoczęła się w styczniu bieżącego roku. Inwestycja od początku budziła sporo kontrowersji, głównie za względu na koszty jakie za sobą pociągała. Podczas głosowania projekt został jednak przyjęty – zadecydowały o tym dwa głosy. Tym sposobem toruński stadion żużlowy, oddany do użytku w maju 2009 roku wraz z połową kwietnia stał się jeszcze bardziej wyjątkowy, a przynajmniej takie było założenie projektu…
Kibic z parasolką
Już dzisiaj pojawiają się głosy krytycznie oceniające inwestycję. Mieszkaniec osiedla Koniuchy, kibic Unibaksu twierdzi, że dach przyspawany na wysokości 34 metrów nie spełni swojej podstawowej funkcji (nie ochroni przed deszczem – przyp. red.) już wówczas, gdy podczas meczu nie dopisze pogoda. Pytanie zatem, czy warto było inwestować, pojawia się mimowolnie. Ci jednak, którzy bezpośrednio uczestniczyli w budowie dachu (firma „Sport Halls” z Wrocławia), są innego zdania; mówią, że dzięki wydłużeniu dachu mecze i treningi żużlowe będzie można organizować także przy opadach deszczu. Jak będzie w rzeczywistości, czas pokaże, a niewykluczone, że kwesta rozwiąże się już w najbliższą sobotę, podczas odbywającej się na stadionie akcji „MotoSerce”.
MJ
Budowa zadaszenia nad toruńską Motoareną rozpoczęła się w styczniu bieżącego roku. Inwestycja od początku budziła sporo kontrowersji, głównie za względu na koszty jakie za sobą pociągała. Podczas głosowania projekt został jednak przyjęty – zadecydowały o tym dwa głosy. Tym sposobem toruński stadion żużlowy, oddany do użytku w maju 2009 roku wraz z połową kwietnia stał się jeszcze bardziej wyjątkowy, a przynajmniej takie było założenie projektu…
Kibic z parasolką
Już dzisiaj pojawiają się głosy krytycznie oceniające inwestycję. Mieszkaniec osiedla Koniuchy, kibic Unibaksu twierdzi, że dach przyspawany na wysokości 34 metrów nie spełni swojej podstawowej funkcji (nie ochroni przed deszczem – przyp. red.) już wówczas, gdy podczas meczu nie dopisze pogoda. Pytanie zatem, czy warto było inwestować, pojawia się mimowolnie. Ci jednak, którzy bezpośrednio uczestniczyli w budowie dachu (firma „Sport Halls” z Wrocławia), są innego zdania; mówią, że dzięki wydłużeniu dachu mecze i treningi żużlowe będzie można organizować także przy opadach deszczu. Jak będzie w rzeczywistości, czas pokaże, a niewykluczone, że kwesta rozwiąże się już w najbliższą sobotę, podczas odbywającej się na stadionie akcji „MotoSerce”.
MJ
PRZECZYTAJ JESZCZE