REKLAMA
Proporcje strachu i gniewu, które wyczuwał w powietrzu, miały na niego bezpośredni, fizyczny wpływ. Im więcej w stojących naprzeciwko niego ludziach odnajdował strachu, tym większa budziła się w nim agresja. Ich gniew z kolei - raczej wpływał na niego hamująco. Nie wiedział czego może się po nich spodziewać, ale czuł, że cała ta sytuacja różni się tylko tym od jego szczenięcych zabaw z rodzeństwem, że tym razem wszystko jest na poważnie. Wiedział, że ta konfrontacja wpłynie na to, czy podporządkuje sobie to dziwne dla niego stado, czy też bardziej sam będzie musiał uznać wyższość tych niezrozumiałych i niezbyt sprawnych ale na swój sposób sprytnych stworzeń. Pokolenia jego przodków, jego geny, dotychczasowe doświadczenie życiowe i moment w rozwoju, w którym się znajdował - wszystko to przygotowało go do nadchodzącej walki o dominację.
Kompletnie nie docierało do niego, że w całej tej sytuacji wcale nie nie chodzi o dominację. Nikt ze zgromadzonych wokół niego ludzi nie przyszedł walczyć o dominację nad nim, ani żeby ustalić hierarchię w stadzie. Wszyscy przyszli rozładować gniew na wilku, który ich zdaniem odpowiadał za rzeź zwierząt gospodarskich, która miała miejsce w nocy. Oni przyszli odebrać mu życie, po części z zemsty, a po części ze strachu, że taka sytuacja będzie się powtarzać.
Gdy tak stali naprzeciwko siebie, w unoszącym się w powietrzu koktajlu gniewu, strachu i nieporozumienia, z drzwi domu wyszedł jego zaspany człowiek. Ku zdumieniu wilka - wyczuł w nim zupełnie podobną mieszaninę strachu i gniewu, ale skierowanego przeciwko tamtym ludziom. Usłyszał dźwięki, którymi zaczęli się obrzucać. Nigdy wcześniej nie słyszał swojego człowieka, żeby jego sygnały był tak głośne, gniewne i nakładające się na sygnały innych. Jednocześnie to, co gniewne w głosie, kłóciło się z zapachem strachu, który wyraźnie można było wyczuć od niego. Pamiętał ten zapach z wypraw do lasu, bo pojawiał się zawsze, ilekroć z bliska dochodziły odgłosy jakiejś zwierzyny. Strach jego człowieka, wywoływał w nim niepokój...
Kiedy tak stał, pobudzony i zdezorientowany przyglądając się sytuacji, wyczuwał nawet, jak nagrzewa się cały jego organizm, jak pulsują napięte mięśnie, jak skoncentrowany jest na wsłuchiwaniu się i wpatrywaniu we wszystko, co działo się w jego bezpośrednim otoczeniu. Przyglądając mu się z boku ktoś mógłby pomyśleć, że wystarczy mała iskra, żeby doprowadzić do eksplozji. Tą iskrą stał się krok do przodu, wykonany w kierunku jego człowieka przez najbardziej hałaśliwego z obcych ludzi z narzędziami. Nie było w tym żadnego wyrachowania, analizy czy bilansu sił, był czysty instynkt, który w sytuacji zagrożenia członka jego stada kazał mu rzucić się do ataku, najkrótszą drogą w kierunku gardła napastnika. Cała sytuacja, do tej pory statycznie napięta, zamieniła się w wielki, dynamiczny kocioł chaosu. Przelatujące w zasięgu jego wzroku ręce i nogi ludzi, przerażone twarze, wirujące obok niego przedmioty, uderzające w ziemię albo w innych ludzi, krzyki wszystkich uczestników. Nad tym wszystkim górowała jego furia, która w obliczu braku jakichkolwiek sygnałów podporządkowania się ze strony ludzi, kazała mu, wykorzystując całą zwinność i pomysłowość, wyniesione z dzieciństwa, połączone z siłą, której nabrał dorastając, walczyć z zajadłością, o jaką nigdy by się nie podejrzewał. W wirującym przed jego oczami spektaklu co chwilę tryskała krew spod jego potężnych zębów, przewracali się ludzie pod naporem jego ponad sześćdziesięciokilogramowego ciała. Działał jak sprawna, wydajna i precyzyjna maszyna, zaprogramowana do walki, w której musi zwyciężyć. Nie czuł bólu, skutecznie zagłuszonego przez lawinę adrenaliny, kiedy trafiały w niego kopniaki, uderzenia kijów i nieudolnie wymierzane w tym chaosie pchnięcia widłami. Nie słyszał też wrzasków, trzasku łamanych narzędzi i kości. Nie był świadom całego pandemonium, które wywołał, był zatopiony w instynktownej, ale przerażająco pięknej, tanecznej wręcz sekwencji ataków i uników, które składały się na jego dominację nad niezorganizowanymi i nie dość sprawnymi przeciwnikami.
Zaczął odczuwać nadchodzący tryumf. Szeregi rywali przerzedziły się, bo część z nich uciekła za płot, przyglądając się rozwojowi sytuacji.
Jego człowiek, ciągle obecny w samym środku zamieszania, a to walczył z przeciwnikami, a to próbował rozdzielać go od ludzi, przeszkadzając tylko. Ale wydawało się, że walka zbliża się do finału i ludzkie stado będzie zmuszone uznać ich wyższość, a jego człowiek, o którego bezpieczeństwo w istocie rozpoczęła się ta batalia, zostanie skutecznie ochroniony przez zagrożeniem.
W tym delikatnym rozluźnieniu z powodu nachodzącego tryumfu, ostatnie czego doświadczył, to jego człowiek, wpychający się między niego a ostatniego, powalonego na ziemię przeciwnika i nagła ciemność, której towarzyszyło potężne, niepodobne do niczego co przeżył wcześniej, ukłucie w bok. Zanim zapadł się w tę ciemność, poczuł, albo tylko wydawało mu się, że czuje, zapach siostry, która przyśniła mu się minionej nocy. Wtedy wszystko wokół niego uspokoiło się do zupełnie idealnej nicości.
Kiedy zaczął odzyskiwać zmysły, pierwsze co poczuł, to otaczająca go cisza, spokój i zmieszane ze sobą, choć dochodzące z różnych stron, zapachy jego człowieka i jego wilczej watahy.

Marcin Balicki
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
kujawsko-pomorskie
928
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Toruniu

kiedy
2020-10-14 19:00
miejsce
Sala Koncertowa CKK Jordanki,...
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-15 19:00
miejsce
Sala Koncertowa CKK Jordanki,...
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-15 20:00
miejsce
Lizard King, Toruń, ul. Kopernika 3
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-16 18:00
miejsce
Dwór Artusa, Toruń, Rynek...
wstęp biletowany